Szafir siedziała smutno w kącie celi, Lapis siedziała na ławeczce, a Szmaragd patrzyła przez kraty.
-Czemu tak bardzo nie lubisz Kryształowych Klejnotów? - spytała w końcu Szafir.
-No wiele się przez was nacierpiałam. Nie chciałyście mnie wyciągnąć z lustra - odpowiedziała Lapis.
-Wiele razy chciałyśmy cię uwolnić, lecz nie wiedzieliśmy jak. Baliśmy się, że jesteś rozbita - powiedział jednooki klejnot.
-Naprawdę? - zdziwił się morski klejnot - Myślałam, że was nie obchodzę.
-Myśleliśmy, jak cię uratować godzinami - odparł jasnowłosy klejnot - Lecz strach był jeszcze większy.
-Miło o tym pomyśleć - uśmiechnęła się Lapis.
Wtem nagle Szmaragd podskoczyła.
* * *
Gdy w końcu dotarli do Homeworld, wyszli na apel. Stevena schowano między Ametystami i udano się na plac. Stała tam Niebieski Diament i coś tłumaczyła. Kwarcowa paczka uciekła szybko do ulicy z celami. Szybko zauważyły zielonego kota w oknie. Dobiegły do celi, a Szmaragd szybko podskoczyła.
Przez okno zobaczyli Szafir oraz Lapis. Gdy tamte je zauważyły, od razu wstały i podbiegły do okna.
-Ametyst, Jaspis, Karneol, Steven! - krzyknęła Lapis.
-Jesteście! - powiedziała Szafir.
-Musimy otworzyć cele i ratujemy resztę - powiedział fioletowy klejnot.
Karneol wyciągneła ze swojego klejnotu sztylet.
-Spróbójmy! - powiedziała i zaczęła grzebać w mechaniźmie.
-Jest! - powiedziała Jaspis, gdy drzwi się otworzyły.
-Od kogo zaczynamy? - zapytała Szafir.
Lapis położyła palce przy głowie i powiedziała:
-Najbliżej jest Perydot.
-Skąd to wiesz? - spytał Steven.
-Jedna z moich umiejętności - uśmiechnął się ciemnoniebieski klejnot.
-No dobra, prowadź - powiedziała Karneol.
Całą grupą biegli do jakiegoś budynku. Był bardzo nowoczesny. Tam była Perydot.
-Tylko Lapis wchodzi - powiedziała Ametyst - Nie możemy zbytnio ryzykować.
-Racja - powiedział Steven.
-No dobra, idę - powiedział ciemnoniebieski klejnot.
I poszła. Po około 10 minutach przybiegła z Perydot.
-Jesteśmy - powiedziała Lapis.
-Wszystko pamięta - spytała Karneol.
-Wszystko - odpowiedział zielony klejnot.
-Szafir! - usłyszały nagle krzyk za sobą.
Gdy się odwróciły, zobaczyły Rubin, którą znają.
-Rubin! - krzyknęła Szafir i podbiegła do czerwonego klejnotu - Musimy uciekać! - i szybko się połączyły.
-Granat! - uśmiechnął się Steven
-No dobra, teraz Perła - powiedziała Lapis - Idziemy - i poszły w stronę jakiegoś innego budynku, położonego daleko od miejsca znalezienia Rubin.
-No dobra, najtrudniejsze zadanie, czyli Perła - powiedziała Jaspis.
-Może przypomni sobie, gdy zobaczy zdjęcie mamy - powiedział Steven.
-Dobry pomysł - powiedziała Ametyst - tylko masz telefon?
-Mam zdjęcie - powiedział i wyjął zdjęcie z włosów - zawsze je mam przy sobie.
-Mądry myk - powiedziała Granat.
-Racja - powiedziała Perydot.
-No dobra, jesteśmy - powiedziała Lapis i stanęła przed wielkim budynkiem - fabryka Pereł.
-Ogromna - powiedziała Karneol.
-No dobra, jaki mamy plan? - spytała Jaspis.
-Ktoś pójdzie ze zdjęciem i pokaże je naszej Perle- powiedziała Granat.
-Tylko kto? - spytał Steven.
Szmaragd, będąca dotąt cicho podeszła do Lapis i zamruczała. Wszyscy zrozumieli, żeby posłać ciemnoniebieską arystokratkę.
-Ja? - spytała, na co Szmaragd pokiwała łebkiem.
-Musimy zaufać Szmaragd - powiedziała Perydot - ona wie co robi.
-No to idzie Lapis - powiedziała Ametyst.
-Ech, no to idę - powiedział klejnot i wziął zdjęcie.
Gdy klejnot poszedł, nagle zjawiła się jakaś Agat.
-Co wy tu robicie? - powiedziała i zaczęła wyciągać jasnoniebieski miecz.
Nagle Szmaragd skoczyła na klejnot i wyciągneła ostre jak brzytwa, krótkie pazurki. Wbiła je w nogę klejnotu, który nie zdążył nawet krzyknąć i stracił fizyczną formę. Kot delikatnie wylądował.
-Jak to zrobiłaś? - spytał Steven.
-Pazurki z trucizną, tak? - powiedziała Jaspis, a zielony klejnot pokiwał głową.
I z budynku wybiegła Lapis z Perłą. Gdy zobaczyły klejnot ma ziemi, zdziwiły się.
-Co mnie ominęło? - spytał klejnot morza.
-Spotkanie pewnej Agat i pokonanie jej przez Szmaragd - powiedziała Perydot.
-No dobra, ale skąd weźmiemy statek? - spytała Perła.
-Pójdziemy na jakiś skup i "pożyczymy" jakiś -odpowiedziała Granat.
-No to ruszamy - powiedziała Lapis i pobiegła w stronę jakiejś wieży.
Cała grupa pobiegła za nią. W końcu dotarli do jakiegoś placu z różnymi statkami. W końcu zdecydowano, aby wziąć różowy w kształcie oka. Wsiedli do niego i polecieli w stronę ziemi.
-No i koniec tej przygody - powiedziała Granat.
-Raczej nie będe jej dobrze wspominać - powiedziała Jaspis.
-Nie tylko ty - odpowiedziała Karneol.
-Ja też - uśmiechneła się Ametyst - Ale wreszcie możemy polecieć na ziemię.
-I żyć dalej, niekoniecznie spokojnie - dopowiedziała Perła.
-I do domu - westchnął Steven.
A życie toczyło się dalej i mogli odetchnąć, lecz jeszcze wiele przygód ich czekało.
-Czemu tak bardzo nie lubisz Kryształowych Klejnotów? - spytała w końcu Szafir.
-No wiele się przez was nacierpiałam. Nie chciałyście mnie wyciągnąć z lustra - odpowiedziała Lapis.
-Wiele razy chciałyśmy cię uwolnić, lecz nie wiedzieliśmy jak. Baliśmy się, że jesteś rozbita - powiedział jednooki klejnot.
-Naprawdę? - zdziwił się morski klejnot - Myślałam, że was nie obchodzę.
-Myśleliśmy, jak cię uratować godzinami - odparł jasnowłosy klejnot - Lecz strach był jeszcze większy.
-Miło o tym pomyśleć - uśmiechnęła się Lapis.
Wtem nagle Szmaragd podskoczyła.
* * *
Gdy w końcu dotarli do Homeworld, wyszli na apel. Stevena schowano między Ametystami i udano się na plac. Stała tam Niebieski Diament i coś tłumaczyła. Kwarcowa paczka uciekła szybko do ulicy z celami. Szybko zauważyły zielonego kota w oknie. Dobiegły do celi, a Szmaragd szybko podskoczyła.
Przez okno zobaczyli Szafir oraz Lapis. Gdy tamte je zauważyły, od razu wstały i podbiegły do okna.
-Ametyst, Jaspis, Karneol, Steven! - krzyknęła Lapis.
-Jesteście! - powiedziała Szafir.
-Musimy otworzyć cele i ratujemy resztę - powiedział fioletowy klejnot.
Karneol wyciągneła ze swojego klejnotu sztylet.
-Spróbójmy! - powiedziała i zaczęła grzebać w mechaniźmie.
-Jest! - powiedziała Jaspis, gdy drzwi się otworzyły.
-Od kogo zaczynamy? - zapytała Szafir.
Lapis położyła palce przy głowie i powiedziała:
-Najbliżej jest Perydot.
-Skąd to wiesz? - spytał Steven.
-Jedna z moich umiejętności - uśmiechnął się ciemnoniebieski klejnot.
-No dobra, prowadź - powiedziała Karneol.
Całą grupą biegli do jakiegoś budynku. Był bardzo nowoczesny. Tam była Perydot.
-Tylko Lapis wchodzi - powiedziała Ametyst - Nie możemy zbytnio ryzykować.
-Racja - powiedział Steven.
-No dobra, idę - powiedział ciemnoniebieski klejnot.
I poszła. Po około 10 minutach przybiegła z Perydot.
-Jesteśmy - powiedziała Lapis.
-Wszystko pamięta - spytała Karneol.
-Wszystko - odpowiedział zielony klejnot.
-Szafir! - usłyszały nagle krzyk za sobą.
Gdy się odwróciły, zobaczyły Rubin, którą znają.
-Rubin! - krzyknęła Szafir i podbiegła do czerwonego klejnotu - Musimy uciekać! - i szybko się połączyły.
-Granat! - uśmiechnął się Steven
-No dobra, teraz Perła - powiedziała Lapis - Idziemy - i poszły w stronę jakiegoś innego budynku, położonego daleko od miejsca znalezienia Rubin.
-No dobra, najtrudniejsze zadanie, czyli Perła - powiedziała Jaspis.
-Może przypomni sobie, gdy zobaczy zdjęcie mamy - powiedział Steven.
-Dobry pomysł - powiedziała Ametyst - tylko masz telefon?
-Mam zdjęcie - powiedział i wyjął zdjęcie z włosów - zawsze je mam przy sobie.
-Mądry myk - powiedziała Granat.
-Racja - powiedziała Perydot.
-No dobra, jesteśmy - powiedziała Lapis i stanęła przed wielkim budynkiem - fabryka Pereł.
-Ogromna - powiedziała Karneol.
-No dobra, jaki mamy plan? - spytała Jaspis.
-Ktoś pójdzie ze zdjęciem i pokaże je naszej Perle- powiedziała Granat.
-Tylko kto? - spytał Steven.
Szmaragd, będąca dotąt cicho podeszła do Lapis i zamruczała. Wszyscy zrozumieli, żeby posłać ciemnoniebieską arystokratkę.
-Ja? - spytała, na co Szmaragd pokiwała łebkiem.
-Musimy zaufać Szmaragd - powiedziała Perydot - ona wie co robi.
-No to idzie Lapis - powiedziała Ametyst.
-Ech, no to idę - powiedział klejnot i wziął zdjęcie.
Gdy klejnot poszedł, nagle zjawiła się jakaś Agat.
-Co wy tu robicie? - powiedziała i zaczęła wyciągać jasnoniebieski miecz.
Nagle Szmaragd skoczyła na klejnot i wyciągneła ostre jak brzytwa, krótkie pazurki. Wbiła je w nogę klejnotu, który nie zdążył nawet krzyknąć i stracił fizyczną formę. Kot delikatnie wylądował.
-Jak to zrobiłaś? - spytał Steven.
-Pazurki z trucizną, tak? - powiedziała Jaspis, a zielony klejnot pokiwał głową.
I z budynku wybiegła Lapis z Perłą. Gdy zobaczyły klejnot ma ziemi, zdziwiły się.
-Co mnie ominęło? - spytał klejnot morza.
-Spotkanie pewnej Agat i pokonanie jej przez Szmaragd - powiedziała Perydot.
-No dobra, ale skąd weźmiemy statek? - spytała Perła.
-Pójdziemy na jakiś skup i "pożyczymy" jakiś -odpowiedziała Granat.
-No to ruszamy - powiedziała Lapis i pobiegła w stronę jakiejś wieży.
Cała grupa pobiegła za nią. W końcu dotarli do jakiegoś placu z różnymi statkami. W końcu zdecydowano, aby wziąć różowy w kształcie oka. Wsiedli do niego i polecieli w stronę ziemi.
-No i koniec tej przygody - powiedziała Granat.
-Raczej nie będe jej dobrze wspominać - powiedziała Jaspis.
-Nie tylko ty - odpowiedziała Karneol.
-Ja też - uśmiechneła się Ametyst - Ale wreszcie możemy polecieć na ziemię.
-I żyć dalej, niekoniecznie spokojnie - dopowiedziała Perła.
-I do domu - westchnął Steven.
A życie toczyło się dalej i mogli odetchnąć, lecz jeszcze wiele przygód ich czekało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz