Część czwarta - Ratunek dla Kryształowych Klejnotów

     Szafir siedziała smutno w kącie celi, Lapis siedziała na ławeczce, a Szmaragd patrzyła przez kraty.
     -Czemu tak bardzo nie lubisz Kryształowych Klejnotów? - spytała w końcu Szafir.
     -No wiele się przez was nacierpiałam. Nie chciałyście mnie wyciągnąć z lustra - odpowiedziała Lapis.
    -Wiele razy chciałyśmy cię uwolnić, lecz nie wiedzieliśmy jak. Baliśmy się, że jesteś rozbita - powiedział jednooki klejnot.
    -Naprawdę? - zdziwił się morski klejnot - Myślałam, że was nie obchodzę.
    -Myśleliśmy, jak cię uratować godzinami - odparł jasnowłosy klejnot - Lecz strach był jeszcze większy.
    -Miło o tym pomyśleć - uśmiechnęła się Lapis.
    Wtem nagle Szmaragd podskoczyła.

                                * * *

     Gdy w końcu dotarli do Homeworld, wyszli na apel. Stevena schowano między Ametystami i udano się na plac. Stała tam Niebieski Diament i coś tłumaczyła. Kwarcowa paczka uciekła szybko do ulicy z celami. Szybko zauważyły zielonego kota w oknie. Dobiegły do celi, a Szmaragd szybko podskoczyła.
      Przez okno zobaczyli Szafir oraz Lapis. Gdy tamte je zauważyły, od razu wstały i podbiegły do okna.
      -Ametyst, Jaspis, Karneol, Steven! - krzyknęła Lapis.
      -Jesteście! - powiedziała Szafir.
      -Musimy otworzyć cele i ratujemy resztę - powiedział fioletowy klejnot.
      Karneol wyciągneła ze swojego klejnotu sztylet.
      -Spróbójmy! - powiedziała i zaczęła grzebać w mechaniźmie.
      -Jest! - powiedziała Jaspis, gdy drzwi się otworzyły.
      -Od kogo zaczynamy? - zapytała Szafir.
      Lapis położyła palce przy głowie i powiedziała:
      -Najbliżej jest Perydot.
      -Skąd to wiesz? - spytał Steven.
      -Jedna z moich umiejętności - uśmiechnął się ciemnoniebieski klejnot.
      -No dobra, prowadź - powiedziała Karneol.
      Całą grupą biegli do jakiegoś budynku. Był bardzo nowoczesny. Tam była Perydot.
      -Tylko Lapis wchodzi - powiedziała Ametyst - Nie możemy zbytnio ryzykować.
      -Racja - powiedział Steven.
      -No dobra, idę - powiedział ciemnoniebieski klejnot.
      I poszła. Po około 10 minutach przybiegła z Perydot.
      -Jesteśmy - powiedziała Lapis.
      -Wszystko pamięta - spytała Karneol.
      -Wszystko - odpowiedział zielony klejnot.
      -Szafir! - usłyszały nagle krzyk za sobą.
      Gdy się odwróciły, zobaczyły Rubin, którą znają.
      -Rubin! - krzyknęła Szafir i podbiegła do czerwonego klejnotu - Musimy uciekać! - i szybko się połączyły.
     -Granat! - uśmiechnął się Steven
     -No dobra, teraz Perła - powiedziała Lapis - Idziemy - i poszły w stronę jakiegoś innego budynku, położonego daleko od miejsca znalezienia Rubin.
     -No dobra, najtrudniejsze zadanie, czyli Perła - powiedziała Jaspis.
     -Może przypomni sobie, gdy zobaczy zdjęcie mamy - powiedział Steven.
     -Dobry pomysł - powiedziała Ametyst - tylko masz telefon?
     -Mam zdjęcie - powiedział i wyjął zdjęcie z włosów - zawsze je mam przy sobie.
     -Mądry myk - powiedziała Granat.
     -Racja - powiedziała Perydot.
     -No dobra, jesteśmy - powiedziała Lapis i stanęła przed wielkim budynkiem - fabryka Pereł.
     -Ogromna - powiedziała Karneol.
     -No dobra, jaki mamy plan? - spytała Jaspis.
     -Ktoś pójdzie ze zdjęciem i pokaże je naszej Perle- powiedziała Granat.
     -Tylko kto? - spytał Steven.
     Szmaragd, będąca dotąt cicho podeszła do Lapis i zamruczała. Wszyscy zrozumieli, żeby posłać ciemnoniebieską arystokratkę.
      -Ja? - spytała, na co Szmaragd pokiwała łebkiem.
      -Musimy zaufać Szmaragd - powiedziała Perydot - ona wie co robi.
      -No to idzie Lapis - powiedziała Ametyst.
      -Ech, no to idę - powiedział klejnot i wziął zdjęcie.
      Gdy klejnot poszedł, nagle zjawiła się jakaś Agat.
      -Co wy tu robicie? - powiedziała i zaczęła wyciągać jasnoniebieski miecz.
      Nagle Szmaragd skoczyła na klejnot i wyciągneła ostre jak brzytwa, krótkie pazurki. Wbiła je w nogę klejnotu, który nie zdążył nawet krzyknąć i stracił fizyczną formę. Kot delikatnie wylądował.
      -Jak to zrobiłaś? - spytał Steven.
      -Pazurki z trucizną, tak? - powiedziała Jaspis, a zielony klejnot pokiwał głową.
      I z budynku wybiegła Lapis z Perłą. Gdy zobaczyły klejnot ma ziemi, zdziwiły się.
      -Co mnie ominęło? - spytał klejnot morza.
      -Spotkanie pewnej Agat i pokonanie jej przez Szmaragd - powiedziała Perydot.
      -No dobra, ale skąd weźmiemy statek? - spytała Perła.
      -Pójdziemy na jakiś skup i "pożyczymy" jakiś -odpowiedziała Granat.
      -No to ruszamy - powiedziała Lapis i pobiegła w stronę jakiejś wieży.
      Cała grupa pobiegła za nią. W końcu dotarli do jakiegoś placu z różnymi statkami. W końcu zdecydowano, aby wziąć różowy w kształcie oka. Wsiedli do niego i polecieli w stronę ziemi.
      -No i koniec tej przygody - powiedziała Granat.
      -Raczej nie będe jej dobrze wspominać - powiedziała Jaspis.
      -Nie tylko ty - odpowiedziała Karneol.
      -Ja też - uśmiechneła się Ametyst - Ale wreszcie możemy polecieć na ziemię.
      -I żyć dalej, niekoniecznie spokojnie - dopowiedziała Perła.
      -I do domu - westchnął Steven.
      A życie toczyło się dalej i mogli odetchnąć, lecz jeszcze wiele przygód ich czekało.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz