Dzisiaj przerobimy temat rodzeństwa. Mam młodszego brata i pałam do niego nienawiścią. Opowiem w moją historię.Miałam 8 miesięcy, gdy on się urodził. Był wcześniakiem. Odebrał mi wszystko. Mieliśmy godzinę drogi do szpitala. Zamieszkałam u babci. Cały czas byłam ignorowana przez mamę. W końcu po dwóch miesiącach wyszedł ze szpitala. Miało być lepiej, ale nie było. Dalej mieszkałam u babci, tylko że z mamą i bratem. Jej cały czas nie było. Tylko szpital, szpital i szpital. Nie miała dla mnie czasu. Tata chociaż czasem przyjeżdżał. To było bardzo miłe, że ktoś oprócz babci i ciotki o tobie pamiętał. Nareszcie mogłam zamieszkać w własnym domu. Ale to też nie było zbawienne. Mogłam się przytulić i gaworzyć, ale to K. był najważniejszy. Aż w końcu wbiły moje 3 urodziny. Pomyślicie: "Pewnie teraz wszystko było dobrze". Nie, nie było. Brat zaczął rosnąć. Był moim przeciwieństwem. Ciągle tylko ryzykował, gdy ja byłam ostrożna, był gruby a ja chuda. Ciągle tylko: "Baw się ze mną". A ja byłam już zmęczona. Miałam go dość. Teraz jestem starsza i szczerze go nienawidzę. Cały czas mnie bije i uważa się za "Chłopca idealnego". Mama też ma go dość. Chętnie bym się go pozbyła. Przez niego straciłam dzieciństwo, ten piękny czas. Chciałabym, aby się nie urodził.
Wiele rodzeństw nienawidzi swoich braci/sióstr. Ale są też rodzeństwa które kochają się i bawią się ze sobą. Ale wiem, że to tylko złudzenia. Ciągle kłamią i myślą, że przez to są lepsi. Ale rodzeństwo to przekleństwo na całe życie.
Wiele jedynaków nie zdaje sobie sprawy, że rodzeństwo to odpowiedzialność, smutek, nienawiść. A jednak marzą o bracie lub siostrze. Nie wiedzą jak to jest.
Nie życzę nikomu rodzeństwa, i współczuje wszystkim którzy już je mają.
PS. Piosenki które pokazują wartość życia w tym linku