Dzisiaj omówimy "Drzewo przyjaźni" Soczka. No może nie omówimy, tylko shejtujemy XD. No dobra, oto link. Opowiem fabułę (strasznie krótka).
NAGLE pojawia się Sonya. Zerka na farmę koni. Tam jest kilka na sprzedaż. Pyta Marleya ile kosztuje BIAŁY morgan. Jest ZA DARMO i idzie z nim do winnicy. Tam go zostawia w stajni. I tyle!
No i czas zacząć hejt:
- Skąd się wzięła Sonya? No z du*y!!!
- To nie jest BIAŁY tylko CREMELLO!!!
- Jaki koń jest ZA DARMO?! NO ŻADEN!!!
- Ten koń to inna dziewczyna, która zrobiła buga z fryzjerem! No po prostu oszaleje!!!
- Nie można było go transportować?! No nie! Musi go prowadzić!!!
- Co to za tytuł "Drzewo przyjaźni"!?
- I ta wiejska mowa "Dziń Dobry", "Dobry", i 200 innych podobnych!

No po prostu serial roku! I jeszcze ta ortografia!!! Tracę cierpliwość! Soczek, mogłeś się postarać!!! Nie wiem jakim cudem ma 51 łapek w górę!
Aha, i sorka za to że w poprzednim poście napisałam "Magiczne drzewo" zamiast "Drzewo przyjaźni".
I w następnym tygodniu będzie "Klątwa miłości"
Zegnam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz